“Fuck The Vikings”

Na ten wywiad czekałem dużo dłużej niż tylko te prawie 8 godzin 18 grudnia. Począwszy od godziny 17 jego perspektywa oddalała się jak z uciekającego pociągu. Ostatecznie jednak udało się zasiąść z muzykami Ulver do krótkiej rozmowy. Głównie wypowiadał się [nie tak już] nowy nabytek grupy, Daniel O’Sullivan, a także niezwykle pragmatyczny Jørn H. Sværen.

01.
Pierwsza regularna trasa koncertowa Ulver nosiła nazwę ‘What Happened’, zaczerpniętą z ostatniego utworu na “Shadows of the Sun”. Co się stało, że Ulver zdecydował się na koncertowanie?

Jørn: Musieliśmy to zrobić, ponieważ tak teraz wygląda ten biznes. Nie możemy ciągle siedzieć w studio i kręci gałkami. Musieliśmy to zrobić, by przetrwać.

Daniel: To takie zło konieczne . Myślę też, że dojrzeliśmy do czerpania radości z koncertowania. Istniało ryzyko, że pierwszy występ – w Lillehammer – okaże się katastrofą. Wtedy pewnie byśmy tego nie ciągnęli dalej. Ale było też coś, co pchało nas do przodu, jakaś chemia. Więc to zrobiliśmy.

02.
We wcześniejszych wywiadach Kristoffer Rygg podkreślał swoją niechęć do występów na żywo. Ostatni raz grał koncert bodaj w 1993 lub ’94. Jak Wam się udało przekonać Krisa?

J: Właściwie to wina Daniela. bo to on zaprosił Krisa do projektu Æthenor i to było pierwsze podejście Krisa do tras i grania na żywo. I chyba nie wyszło tak źle. Nie był najważniejszy na scenie; to był powolny, swobodny start…

D: I myślę, że granie koncertu to było dla niego takie straszydło, bo właściwie to on nigdy tego nie robił. A w Æthenor znalazł się w bardziej komfortowej sytuacji. Zależało mi i nie tylko mnie, żeby zrozumiał, że Ulver może być bardzo silny na żywo i że sporo materiału dobrze zabrzmi na koncercie. Trzeba było trochę zachęty,
ale sądzę, że Kris nadal bardzo się denerwuje graniem na żywo.

03.
I nagle tu pojawia się Kris, czyli Trickster G., który szukał papierosów, ale na szczęście przysiadł się i powiedział kilka słów. Zapytany o to, jak mu się grało, odparł:

Kristoffer: Zagraliśmy dziś dobry show, a ja byłem cholernie zdenerwowany, dosłownie srałem z nerwów przed wyjściem na scenę. I wiesz co, to mi pomogło; rozluźniłem się, wyszedłem na scenę, śpiewałem, mówiłem do ludzi… Tak, było naprawdę dobrze!

04.
Czy grupa nie miała problemów z przygotowaniami do koncertów? W końcu na żywo nie graliście tak naprawdę nigdy [pomijając ten pierwszy koncert sprzed kilkunastu lat]? [Kristoffer odpowiedział trochę pokrętnie.]

K: Jak mówiłem, byłem dziś naprawdę zdenerwowany, właściwie, nie wiem, czemu, ale byłem cholernie nerwowy. Zagraliśmy… około 40 koncertów w tym roku. I wiesz, jeśli jesteś w trasie, w nastroju, to jest jak chleb powszedni, teraz minął jakiś miesiąc; wiesz, chcesz pokazać coś specjalnego. Poza tym miałem obawy, bo graliśmy tę samą listę, co w lutym w Krakowie [niedokładnie taką samą,wtrąca się Daniel] – tak, nie do końca tę samą, ale chyba wiesz, o co mi chodzi. Poza tym to ostatni raz, gdy graliśmy ten zestaw. Nie jesteśmy zespołem, który jamuje. Wychodzi na to, że dziś dokonaliśmy czegoś w rodzaju podsumowania.

05.
Jak wyglądała sprawa doboru repertuaru na koncerty? Czym się kierowaliście wybierając kawałki do listy? Jakimś osobistym ‘the best of’?

K: Nie, nic z tych rzeczy [na pewno nie - wtrąca Daniel], raczej wybieraliśmy te utwory, które dobrze zabrzmią na żywo. Wiele rzeczy, które dobrze brzmią na płycie wcale nie musi brzmieć dobrze na żywo.

D: Słowem, które często się przewijało jest… dramaturgia, z niej wynika swego rodzaju temat, który nadaje sens. Utwory są grane w pewnym porządku, to wszystko musi też współgrać ze stroną wizualną. Wiesz, cała lista ma swoje kolory. Mamy część czerwoną, niebieską i białą [how fuckin' original - skomentował tę część Kris].

J: To ma coś wspólnego z ludźmi, z którymi gramy, z Danielem. On jest naszym zbawcą, gdy gramy na żywo, bo on potrafi zagrać wszystko, a my nic [we can play shit]. On jest swego rodzaju naszą wymówką.

06.
Wasza muzyka jest niezwykle złożona, wielowarstwowa, a przy tym niemal kameralna. Sama muzyka również wymagała zmian?

J: Musieliśmy to zrobić, ponieważ nie byłoby powodu żeby grać na żywo, gdybyśmy nie poszerzali granic.

D: No i wiele płyt jest bardzo mocno związanych z czasem, w którym powstawały i chcieliśmy przystosować część tych utworów; tak, słowo ‘przystosować’ to słowo klucz, wiesz, chcieliśmy je wpisać w pewien kontekst [zapętlić je - wtrąca Jørn], wprowadzić w przestrzeń, w której będzie nam wygodnie. Nie musimy być wierni płycie.

07.
Teraz z zupełnie innej beczki. Bardzo interesuje mnie powód waszej drastycznej zmiany stylu. Choć miało to miejsce dawno temu, wielu ludzi nadal to emocjonuje.

K: Była nagła zmiana, gdzieś w ’97, ’98, gdy nagraliśmy podwójny Blake album. Potem zmiany nie były tak nagłe, nie przesadzajmy. Poważnym powodem naszej zmiany było dojście do zespołu Tore Ylwizakera, ale on też przyszedł w rezultacie mojej potrzeby zmiany w brzmieniu. My byliśmy po prostu muzykami, wiesz, był facet grający na basie, facet grający na gitarze, facet grający na perkusji – ciągle się z tym zmagaliśmy i wtedy poznałem Tore, a on [prawdopodobnie czuliście się ograniczeni - wtręt Daniela] a on był zdolny do projektowania dźwięku.

Nigdy nie traktowałem metalu, czy black metalu jako, wiesz, końca. To tylko kolejny krok. Tak, poza tym byliśmy wtedy naprawdę młodzi, gdy nagrywaliśmy “Nattens Madrigal”, mieliśmy, ja wiem, może 18 lat? Więc wiesz, potem dobijaliśmy dwudziestki, chcieliśmy spróbować innej muzyki.

08.
Skład Ulver wzbogacił się o kolejną osobę – Daniela O’Sullivana. Już kilkakrotnie zdarzyło wam się współpracować, choćby w
Æthenor, ale jak to się stało, że Daniel został stałym członkiem Ulver?

D: Konieczna była obecność muzyków grających na żywo; nie sądzę, żeby zasadnicze trio tworzące zespół mogło wtedy sprostać całości. Więc tak, była taka potrzeba, ale myślę też, że było również pokrewieństwo, artystyczne pokrewieństwo, któremu chcieliśmy dać upust.

Wszyscy mamy podobne zainteresowania i gusta, oczywiście w różnej rozciągłości, ale wiesz, jest wspólna płaszczyzna i w sumie nie wiem, jak to się stało, że zostałem na stałe. To było bardzo organiczne, nieplanowane, jesteśmy naprawdę dobrymi przyjaciółmi i [to było naturalne - podpowiada Jorn], tak, bardzo naturalne.

Lubię się wpychać i kiedy mam pomysł na jakiś projekt, nawet jeśli on nie dotyczy mnie, to będę nalegał, by go usłyszano. Myślę, że zrobiłem to o kilka razy za dużo i teraz jestem skazany na tych wspaniałych ludzi [śmiech].

09.
A jak widzisz swoją przyszłość w Ulver?

D: razem z chłopakami napisałem sporo materiału na nowy album, więc myślę, że moje zaangażowanie idzie właśnie w tym kierunku. Byłbym sfrustrowany, będąc jedynie muzykiem na koncerty. I nawet początkowo byłem, bo było kilka rzeczy, które chciałem zmienić, aranże, które moim zdaniem nie pasowały, a nie miałem na to wpływu.

10.
W odróżnieniu od innych grup Ulver nagrywa całkiem sporo ścieżek dźwiękowych do filmów. Skąd ten pomysł?

J: Właściwie, to było wynikiem konieczności zarobienia jakichś pieniędzy. Ale jesteśmy w tej sytuacji, że możemy wybrać projekt, z którym chcemy pracować, więc wybraliśmy te filmy, które w pewien sposób nas poruszają; i na pewno zrobimy to ponownie, ale niczego nie planujemy.

D: było wiele projektów, które się pojawiały, a my odmawialiśmy, wiesz, nie odpowiadały nam. Myślę, że nawet częściej odmawialiśmy, niż się zgadzaliśmy. Bo ten zespół ma silne tendencje do odcedzania pomysłów. [to jednocześnie dobrze i źle - dodaje Jørn], tak, bo to ograniczenie, ale też nasza zaleta, w tym rozumieniu, że z tego co
robimy wychodzi sztuka wydestylowana. Przechodzi przez wiele filtrów, zanim do was dotrze.

11.
Pojawiały się propozycje z Hollywood?

J: Tak, właściwie to tak, nawet próbowaliśmy coś zrobić, ale nie przeszło. Prawdopodobnie było to zbyt łagodne i smutne.

12.
Nagrywacie też covery, a nawet w planach był ‘psyche’ album.

J: Nowy album, to nie album “psyche”. Ale on też się pojawi.

D: Wiele materiału już zostało nagrane. Te piosenki to były chyba pierwsze nagrania Ulver, w których wziąłem udział. Poza tym to wzajemna miłość; wiesz, jestem wielkim fanem psychodelicznej muzyki Ery Wodnika, lat ’60, i myślę, że zarówno mnie, jak i Krisa oraz Jorna to granie łączy.

Pamiętam naszą pierwszą rozmowę, gdy już oficjalnie dołączyłem do zespołu; i padło pytanie; masz jakieś sugestie? a ja na to: TAK, mam! Oto moja lista [tu Daniel zrobił wymowny gest rozciągającej się listy], cały zwój zapomnianych piosenek z moich składanek best of.

J: Myślę, że w tym tkwi klucz, to nie tylko muzyka, ale też mentalność, podstawy, książki, które czytamy, rzeczy, którymi oddychamy.

D: cały splot kulturowy.

13.
Więc te psychodeliczne covery zostaną wydane?

D: O tak, choć skupiliśmy się na nowym albumie. Początkowo pracowaliśmy nad tym psychodelicznym albumem i wspólnym materiałem z Sunn O))), ale te rzeczy odciągały naszą uwagę od najważniejszego zadania na chwilę obecną, jakim jest nowa muzyczna wypowiedź Ulver.

13.
Skoro wywołaliśmy temat nowej płyty Ulver, powiedzcie proszę kilka słów o tym, jak będzie wyglądała “Critical Geography”?

D: Sądzę, że jest nadal mocno orkiestrowa, ale bardziej na bazie improwizacji. Wiele pracowaliśmy z nową muzyką, z nowymi ludźmi, z wieloma improwizatorami. I z wieloma ludźmi, wywodzącymi się ze środowiska sztuk muzycznych.

14.
Ta płyta będzie spokojna jak “Shadows Of The Sun”, czy tak żywiołowa jak “Blood Inside”?

D: prawdopodobnie są tam obydwa światy, ale odwrócone. Nowy materiał brzmi zupełnie inaczej.

J: rzecz w tym, że zawsze staraliśmy się iść w zupełnie przeciwnym kierunku niż wcześniej, i po tym całym elektronicznym brzmieniu w niskiej tonacji, Blood Inside wydawał się rzeczą naturalną. Potem Silence, nie, Shadows… [tak, racja, - wtrąca Daniel - potem cisza, coś spokojnego]. I teraz nie można tego przełączać, bo znów wchodzimy w tryb Blood Inside, więc musieliśmy to poszerzyć. To bardziej muzyczny rozwój, skierowany na granie na żywo, lub improwizowanie.

D: rozwijając myśl, ten album jest, pomimo zaprzeczeń Krisa, efektem dostrajania się do tego, co Ulver może zrobić na żywo. Ta płyta ma bardziej organiczną, fizyczną wrażliwość.

15.
Czyli płyta była tworzona pod kątem grania na żywo?

D: można tak powiedzieć, nowy album poniekąd z tego wynika. Choć to nie jest najważniejszy aspekt muzyki, to znaczy nadal robimy rzeczy, które będzie bardzo trudno oddać na scenie. Ale myślę, że ta muzyka zrodziła się z naszych doświadczeń podczas grania koncertów i zrozumienia akustycznej wrażliwości muzyki, a nie z siedzenia w studio bez pomysłu na jak to by brzmiało na żywo. A tak właśnie powstawały wcześniejsze płyty Ulver. Zespół nie myślał o tym, może poza okresem black metalowym, jak ta muzyka mogłaby brzmieć na scenie. Do teraz. “Critical geography” to jedyna płyta, która powstawała z myślą: nagramy płytę, a potem jedziemy w trasę. Więc to
zupełnie inna mentalność, inny rodzaj psychologii, stojącej za tą płytą.

J: Poza tym utwory mają bardziej piosenkową strukturę. Dużo bardziej niż to miało miejsce wcześniej.

16.
Na koncertach zespół gra nowy utwór – Death From England – czy pozostałe utwory również mają geograficzne tytuły?

D: tytuł “Critical Geography” może by mylący. Graliśmy nową piosenkę, zatytułowaną Death From England, ale to nie jest jakiś geograficzny rygor. Krytyczna geografia pochodzi bardziej od całościowej perspektywy, niż od skupiania się na detalach, sprawach serca. To spojrzenie z daleka, z dystansu.

J: Niektóre z roboczych tytułów to m. in. Norwegian Gothic, ten tytuł może być… norweski, ale też może oznaczać więcej, niż tylko miejsce. Część napisanych już tekstów powstała z naszych obecnych doświadczeń. Tak rozwija się cały koncept. Zaczęliśmy od tego, że chcieliśmy nagrać ‘love-album’, chcieliśmy wprowadzić trochę nadziei i miłości. Ale wyszło inaczej. Wszystko się zmieniło…

D: Szalona miłość – taki miał być tytuł. Tak, szalona miłość była tym, czego szukaliśmy.

17.
Tych jaśniejszych stron życia jest ostatnio jakby trochę więcej w twórczości Ulver. Zespół nie spogląda może na świat przez różowe okulary, ale linijek:

For love
The only thing
That makes us human [ All The Love]

niewielu się spodziewało w utworze Ulver. Szczególnie po “Blood Inside”.

J: Kusiliśmy chyba wszystkie licha przez wiele lat, więc myślę, że musieliśmy przynajmniej spróbować wprowadzić trochę nadziei. Żeby wszystko nie obróciło się przeciw nam i nie pogrzebało nas przez czterdziestką. Więc to bardzo pragmatyczne podejście.

18.
Zazwyczaj, gdy rozmawiam z zespołami, staram się dowiedzieć, jakie są ich, mniej lub bardziej aktualne, fascynacje muzyczne. Co ostatnio Was zafascynowało w muzyce?

D: Cyclobe? Tak, Cyclobe. To Stephen Thrower, jeden z moich najnowszych znajomych.Kiedyś grał w Coil, a teraz w Cyclobe. W tym roku wydali album “Wounded Galaxies Tap at the Window” i dla mnie to najlepsza rzecz, jaka pojawiła się w tym roku. [Jørn dodał, że jest 'happy with that' wskazując na Cyclobe]

18.
ponieważ jestem z radia Panteon, moje ostatnie pytanie związane jest z naszą nazwą i z bogami. W jakim panteonie muzycy Ulver czuliby się najlepiej?

J:Nie w nordyckim. w Greckim.

D: Grecki? Może kombinacja, greckiego, mezopotamskiego, hmm, pogańskiego [Helleński - dodaje Jørn], tak helleński. To znaczy całe piękno renesansu, poszerzone o wielkość wczesnych cywilizacji. Chyba.

J: zapomnij o mitologii nordyckiej.

Dlaczego? Przecież mnóstwo norweskich zespołów odnosi się w swojej twórczości do mitologii Nordyckiej…

J: O, właśnie dlatego [śmiech].

D: Poza tym mitologia nordycka wcale nie jest istotna, ponieważ nie ma w niej żadnej dyscypliny historycznej, która coś przekazuje, o czymś nas informuje. Ani jednej. Panteon to wielość idei, koncepcja o szerokim zakresie. I to nam bardziej pasuje. Poza tym, wiesz, nie jesteśmy nawet pieprzonym norweskim zespołem. Ja jestem z Londynu, rozumiesz. To był norweski zespół. Już nie jest. więc ja mówię – pieprzyć wikingów [Fuck The Vikings].

TUTAJ zapis audycji w Biurze rzeczy znalezionych radia Panteon z tym samym wywiadem. Indżoj.

~ - autor: amonit w dniu 29 Grudzień 2010.

Odpowiedzi: 3 to ““Fuck The Vikings””

  1. Wreszcie sie udało! ;)
    Gratuluję.

  2. Przesymaptyczne zakończenie :) bardzo ciekawego wywiadu ;) Pozdrawiam i wszystkiego dobrego w Nowym Roku.

  3. [...] polskim), jaki zamieszczony został na stronie hmnoise.wordpress.com. Przeczytać możecie go tutaj. Natomiast stąd do pobrania jest zapis audio grudniowego koncertu Ulver w Polsce, udostępniony [...]

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.